niedziela, 12 lipca 2020

Wszystkie kolory lata, czyli lipcowy spacer po ogrodzie botanicznym PAN w Powsinie

Ogród Botaniczny - Centrum Zachowania Różnorodności Biologicznej Polskiej Akademii Nauk w Powsinie to z pewnością jedno z najbardziej kolorowych (dosłownie) miejsc na mapie Warszawy i okolic. Największą dumą ogrodu jest Narodowa Kolekcja Odmian Uprawnych Róż i uzupełniający ją Ogród Testowy Nowych Odmian Róż, uruchomiony w 2018 roku (znajdziemy tu odmiany, które nie są jeszcze dostępne na rynku, oraz te, które są dostępne na rynku, ale nie dłużej niż 5 lat; wstęp do ogrodu testowego tylko z przewodnikiem). Powsińska Kolekcja założona została w 1998 roku i - jak informują władze placówki - jest największą kolekcją róż w Polsce i jedną z największych w Europie pod względem różnorodności odmian i gatunków. Hodowane są tu m.in. odmiany historyczne, znane przed II wojną światową, i wiele wiele innych, stanowiących element nie tylko biologicznej różnorodności, ale również kulturowego dziedzictwa człowieka. Nie da się bowiem ukryć, że kwiaty, a róże w szczególności, od zawsze towarzyszą człowiekowi w różnych jego życiowych aktywnościach, nierzadko będąc wręcz niezbędnym czynnikiem umożliwiającym dopełnienie określonych rytuałów społecznych czy religijnych.

Powsin ogród botaniczny PAN róże

Choć najbardziej intensywny okres kwitnienia powsińskich róż przypada na maj i czerwiec, my dotarliśmy tu dwukrotnie w lipcu (8 i 18 VII) i trzeba powiedzieć, że wciąż był to dobry moment, by niemalże utonąć w morzu kolorów pośród kwiatów róż i innych roślin hodowanych w ogrodzie. Zapraszamy zatem na fotograficzny spacer po powsińskiej placówce; podzieliliśmy go na cztery części:

  • róże
  • inne rośliny
  • pejzaże
  • portrety

środa, 24 czerwca 2020

Masyw Babiej Góry na koniec lata

Końcówka lata 2019 roku imponowała wspaniałą pogodą, zachęcającą do górskich wędrówek. Postanowiliśmy więc przedłużyć odrobinę nasz kończący się właśnie urlop, obejmujący Beskid Niski i Sądecki, i dosłownie na jedną noc zajechaliśmy do Zawoi, by wdrapać się jeszcze na tutejszą "królową niepogód" - Babią Górę. Tym razem aura miała być piękna, a cel naszej wyprawy - wisienką na torcie letniego górskiego wypoczynku.

Zawoja Czatoża, przed nami masyw Babiej Góry
Zawoja Czatoża, przed nami masyw Babiej Góry

Wyprawę naszą rozpoczęliśmy w Zawoi Czatoży, wybierając mniej popularną, nieco okrężną drogę na masyw Babiej Góry, podążając szlakiem żółtym pod Baranim Groniem i przez Fickowe Rozstaje. Od schroniska "Markowe Szczawiny" już klasycznie na Diablak - przez Przełęcz Brona. W drodze powrotnej udaliśmy się w kierunku Małej Babiej Góry i dalej szlakiem granicznym przez Jałowcowy Garb aż do Przełęczy Jałowieckiej. Stąd przyjemne zejście do Zawoi Czatoży. Po tak udanej wycieczce żałowaliśmy, że kończyło się właśnie nie tylko lato, ale i nasz urlop... :) Zapraszamy na fotorelację z tego niezwykłego spotkania z Babią Górą!

Trasa: Zawoja Czatoża - pod Baranim Groniem - Fickowe Rozstaje - Schronisko PTTK Markowe Szczawiny - Przełęcz Brona - Babia Góra (Diablak) - Przełęcz Brona - Mała Babia Góra (Cyl) - Żywieckie Rozstaje - Jałowcowy Garb - Przełęcz Jałowiecka - pod Baranim Groniem - Zawoja Czatoża

środa, 17 czerwca 2020

Góry Sokole w kolorach złotej polskiej jesieni

Początek listopada 2019 w pełni zasługiwał na miano złotej polskiej jesieni, ukazując całą paletę kolorów tej pory roku. Popołudnie pierwszego dnia listopada (Wszystkich Świętych) postanowiliśmy zatem wykorzystać na niezobowiązujący spacer po Górach Sokolich - słońce, niemal bezchmurne niebo, przyjemne ciepło - wszystko to dawało pewność wspaniałych górskich doznań, a w szczególności przepięknych widoków, znaku firmowego tej części Rudaw Janowickich.

Dolina Bobru z Sokolika, spojrzenie w kierunku zachodnim
Dolina Bobru z Sokolika, spojrzenie w kierunku zachodnim

Był to jeden z tych wypadów, gdy właściwie nie mieliśmy żadnej konkretnej trasy do przejścia; chcieliśmy się po prostu powłóczyć po okolicy, wdrapać na Sokolik i Krzyżną Górę, nacieszyć oczy krajobrazami. To właśnie podczas tej włóczęgi odkryliśmy ze zdumieniem, że stary "klasyczny" szlak niebieski z Trzcińska w kierunku Przełączki między Sokolikami został zlikwidowany i poprowadzony nową trasą, którą niegdyś biegły znaki żółte. Możliwość zamieszkiwania blisko gór to doprawdy wspaniała sprawa - po obiedzie, zamiast wyjść na spacer dookoła bloków na osiedlu, można "wyskoczyć" na jakiś wierzchołek, a nawet dwa :) Zapraszamy na fotorelację z naszej świątecznej przechadzki.

Trasa: Trzcińsko (most na Bobrze) - Pod Trzema Koronami - Schronisko PTTK "Szwajcarka" - Husyckie Skały - Krzyżna Góra - Przełączka - Sokolik - Schronisko PTTK "Szwajcarka" - Pod Trzema Koronami - Trzcińsko - ścieżka śladem dawnego przebiegu szlaku niebieskiego do Przełączki - Przełączka - powrót do Trzcińska

niedziela, 14 czerwca 2020

Sesja brzuszkowa w kampinoskich plenerach

Piękna majowa niedziela i zbliżający się termin narodzin naszego pierworodnego dziedzica ;) spowodowały, że nabraliśmy ochoty do zorganizowania naszej osobistej sesji brzuszkowej, dokumentującej ów wyjątkowy, błogosławiony stan. Moja mama niejednokrotnie wspominała z żalem, że z okresu ciąży zachowało jej się jedno jedyne zdjęcie, na którym w dodatku nie za bardzo widać ów główny temat. Historia ta była kolejnym argumentem przemawiającym za organizacją stosownej pamiątkowej sesji. Nie chcieliśmy jednak korzystać z modnego "na mieście" studyjnego, czy też plenerowego wzorca, powielanego przez rozliczne studia, "dzięki" któremu wszystkie tego typu sesje (ciążowe, dziecięce, rodzinne itp.) wyglądają niemal identycznie. Pomyśleliśmy o miejscu, które jest nam bliskie, a zarazem oferuje ciekawe plenery - znajdowaliśmy się wówczas z dala od gór (Mazowsze), czas naglił, a dłuższa podróż była wykluczona, w związku z czym decyzja mogła być tylko jedna:  jako dyplomowani przewodnicy po Kampinoskim Parku Narodowym postanowiliśmy, iż nasza sesja ciążowa odbędzie się w ukochanej Puszczy :)

Granica, KPN, "Chata kampinoska"
Granica, KPN, "Chata kampinoska"

Dlaczego sesja w Granicy?


Spośród wielu lokalizacji, które braliśmy pod uwagę, planując to przedsięwzięcie, od początku wysoko plasowała się Granica, osada puszczańska, w której znajdują się liczne muzealne i dydaktyczne obiekty Kampinoskiego Parku Narodowego. Na naszych zdjęciach chcieliśmy utrwalić, że Puszcza obecnie to nie tylko las, lecz także ciekawe artefakty związane z folklorem Mazowsza i historią puszczańskiego osadnictwa ludzi. Dość powiedzieć, że jeszcze w 1959 roku (rok założenia parku narodowego) w Kampinosie mieszkało ok. 16 tysięcy osób. Obecnie pozostało ok. 1,5 tysiąca mieszkańców. Dawniej na terenach obecnego parku gospodarowali wywodzący się z Niderlandów Olędrzy, a bywały też okresy, że w wielu miejscach puszcza wcale nie wyglądała tak dziko jak dziś. O tym wszystkim możemy dowiedzieć się, odwiedzając ośrodek w Granicy.

Nie bez znaczenia był również fakt, iż wiele lat temu, przechodząc przez Granicę, natknęliśmy się na ekipę filmową realizującą zdjęcia do serialu TVP "Blondynka" - przypomniawszy sobie to zdarzenie stwierdziliśmy, że nie będziemy gorsi od gwiazd telewizji ;)

Apoteoza sesji małżeńskiej, czyli bagaż wspomnień na przyszłość


Chcielibyśmy również gorąco zachęcić wszystkie pary, zainteresowane tego rodzaju sesjami, aby spróbowały samodzielnie przygotować całe przedsięwzięcie. Warto zastanowić się nad bliskimi Waszym sercom plenerami, zrobić "rozpoznanie terenu" (np. zorientować się, o jakich porach dnia w miejscu, w którym chcielibyście wykonać zdjęcia, światło jest najkorzystniejsze), a następnie podjąć współpracę na linii fotograf-modelka. Gwarantujemy, że choć być może nie wszystkie fotografie wyjdą Wam tak "profesjonalnie", jak wyszłyby spod ręki zawodowca, ale w zamian prócz zdjęć pozostaną Wam również kapitalne wspomnienia, będące bezcennym dopełnieniem zatrzymanej w kadrach historii.

czwartek, 11 czerwca 2020

Niezwykle ciepła zima, czyli styczniowe spacery po trójmiejskich plażach

Wyjątkowo ciepła w tym roku zima skłoniła nas do styczniowego wyjazdu nad... morze. Po raz pierwszy jednodniowy wypad na trójmiejskie plaże urządziliśmy sobie 18 stycznia i tak nam się to spodobało, że "imprezę" tę powtórzyliśmy dokładnie tydzień później. Dobre połączenie kolejowe między centrum Polski a Trójmiastem pozwoliło nam wyjechać wczesnym rankiem z Warszawy, przejść ponad 20 kilometrów brzegiem morza (między Sopotem a Gdynią, z krótkim odejściem w kierunku Gdańska Jelitkowa), odwiedzić lokalne browary, zjeść dobry obiad i późnym wieczorem wrócić do stolicy.

Dar Pomorza i ORP Błyskawica
Dar Pomorza i ORP "Błyskawica", Gdynia

Dwie styczniowe soboty nad Bałtykiem były właściwie identyczne, zarówno pod względem programu wycieczki, jak i pogody. Było wprawdzie pochmurno, ale zarazem niemal bezwietrznie, a nasze morze bardziej przypominało jezioro. Zapraszamy do obejrzenia wspominkowej galerii zdjęć, obrazujących ową ciepłą zimę nad samym morzem.