wtorek, 5 lutego 2019

Rudawy Janowickie pod koniec lata: zamek Bolczów, Wołek, skały i jeziorka

Początek września 2017 charakteryzował się piękną pogodą, idealną do górskich wędrówek. Było niezbyt gorąco, a zarazem sucho i spokojnie. 5 września wybraliśmy się pociągiem z Wrocławia do Janowic Wielkich w powiecie jeleniogórskim, a stąd ruszyliśmy pieszo w Rudawy Janowickie.

Rudawski Park Krajobrazowy



Naszą wyprawę rozpoczęliśmy na janowickim dworcu PKP, od którego odchodzą dwa szlaki turystyczne - żółty i zielony.

węzeł szlaków Janowice Wielkie PKP

Już przy samym budynku dworca czekała na nas pierwsza atrakcja - przepiękna zabytkowa aleja jarząba szwedzkiego, mająca status pomnika przyrody.

Janowice Wielkie aleja jarząba szwedzkiego

Nie chcąc tracić zbyt wiele czasu już na samym początku, pożegnaliśmy się z imponującym drzewostanem i ruszyliśmy w górę szlakiem zielonym, wędrując całkiem wygodną ścieżką przez przyjemny las.

szlak zielony na zamek Bolczów

Czterdzieści minut po wyjściu z Janowic dotarliśmy do ruin zbudowanego z wykorzystaniem naturalnego skalistego otoczenia zamku Bolczów.

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

zamek Bolczów - zamek w skale

Przeczytajcie też o zapomnianym schronisku na zamku Bolczów!

Nasyciwszy się wrażeniami natury historyczno-architektonicznej powróciliśmy na szlak zielony, zmierzając w kierunku rozdroża pod Jańską Górą. Po drodze minęliśmy m.in. imponujący zespół skalny Krowiarki. Na rozdrożu weszliśmy na szlak niebieski, kierując się na południowy wschód ku Starościńskim skałom.

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

ku Starościńskim skałom

Starościńskie skały to jedne z najciekawszych formacji skalnych w Rudawach Janowickich o iście fantazyjnych kształtach. Udostępnione do zwiedzania: można się między nimi poruszać dodatkowym bocznym szlakiem oznaczonym niebieskimi trójkątami, a na część z nich wejść na samą górę, w czym pomagają dodatkowe sztuczne zabezpieczenia. A po dotarciu na szczyt nie pozostaje już nic innego, jak tylko podziwiać przepiękny panoramiczny widok, obejmujący między innymi rudawskie Sokoliki.

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały panorama

Starościńskie skały panorama Sokoliki

Starościńskie skały panorama

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

Starościńskie skały

W końcu nadszedł smutny moment pożegnania z tymi niesamowitymi skałami. Powróciliśmy na główny szlak niebieski i kontynuowaliśmy wędrówkę, zmierzając do kolejnej wybitnej formacji o wiele mówiącej nazwie Skalny most.

skalny most

skalny most

Nie schodząc ze szlaku niebieskiego dotarliśmy do Głazisk Janowickich - w tym miejscu zbliżyliśmy się na zaledwie 10-15 minut drogi do poznanego już dziś zamku Bolczów. Skręciliśmy jednak na wschód, pozostawiając zamek za sobą.

szlak niebieski

szlak niebieski

Głaziska janowickie

Za Głaziskami nastąpił nieco mniej ciekawy odcinek naszej trasy: szlak w pewnej odległości mijał Miedziane skały, wiódł przez Polanę Mniszkowską (tu dołączyły doń znaki żółte), mało wybitny szczyt Mały Wołek, aż w końcu doprowadził nas do kolejnego celu dzisiejszej wyprawy - jednego z bardziej znanych rudawskich wierzchołków zwanego Wołek (878 m n.p.m.).

Wołek szczyt

Najbardziej charakterystycznym obiektem na szczycie Wołka jest krzyż poświęcony papieżowi Janowi Pawłowi II.

Wołek krzyż papieski

Wołek krzyż papieski

Widoki z Wołka dechu w piersiach raczej nie zapierały...

Wołek mało widokowy

Wołek mało widokowy

Wierzchołek Wołka okazał się najwyżej położonym punktem opisywanej trasy. Rozpoczęliśmy zejście za znakami niebieskimi i żółtymi, które po kilkunastu minutach rozdzielały się - niebieskie zakręcały na zachód, a żółte na południowy wschód i to właśnie tymi drugimi kontynuowaliśmy wędrówkę w kierunku Przełęczy Rędzińskiej, chwilę później wychodząc z lasu.

muchomorki

ku Przełęczy Rędzińskiej

Okolice tej przełęczy to mniej znany obszar Rudaw Janowickich, tymczasem zdecydowanie warto się tu zapuścić - widoki są zaiste prześliczne, sporo tu bowiem otwartych przestrzeni. W najbliższej okolicy natknąć się też można na sporo dobrze zachowanych śladów domostw i gospodarstw, opuszczonych w latach powojennych przez przesiedleńców ze wschodu, którzy nie poradzili sobie z gospodarką w surowym klimacie skądinąd pięknej Hali Krzyżowej. Próbowano ich zasiedlić w porzuconej "chwilę" wcześniej przez Niemców osadzie Kreuzwiese, która przybrała rodzimą nazwę Gniewczyce. Godnym uwagi jest również krzyż milenijny, wystawiony jakiś czas temu przez lokalną społeczność. O historii starań o ten krzyż można przeczytać w tekstach zawieszonych w nieco zaniedbanej gablocie, ustawionej tuż obok niego.

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - krzyż milenijny i ślady przeszłości

Przełęcz Rędzińska - piękne krajobrazy


Z Przełęczy Rędzińskiej poszliśmy dalej szlakiem żółtym i mijając szczyt Stróżnik dotarliśmy pod Wielką Kopę. Nie mieliśmy jednak w planie wejścia na nią, więc zamiast skręcić w prawo za znakami żółtymi, kontynuowaliśmy wędrówkę prosto, trzymając się czarnego szlaku rowerowego. Po kilkunastu minutach dołączył doń "schodzący" z Wielkiej Kopy zielony szlak pieszy, którym na spokojnie dotarliśmy do słynnych rudawskich Kolorowych Jeziorek opodal wioski Wieściszowice.

opodal Kolorowych Jeziorek

opodal Kolorowych Jeziorek

Warto pamiętać, że Kolorowe Jeziorka nie zawsze ucieszą nasze oczy intensywnymi kolorami, znanymi z różnych publikacji turystycznych. Ich barwy zmieniają się bowiem w ciągu roku, niekiedy w sposób "drastyczny". I tak na przykład, imponujące z reguły nasyceniem swej barwy błękitne jeziorko w dniu naszej wyprawy wyglądało tak:

błękitne jeziorko

Trudno w nim było dostrzec choćby blady odcień błękitu.

błękitne jeziorko

Znacznie lepiej prezentowało się purpurowe jeziorko, co wykorzystała pewna młoda para do swej ślubnej sesji :)

purpurowe jeziorko

purpurowe jeziorko sesja ślubna

Po owym ciekawym doświadczeniu związanym z "psikusem" błękitnego jeziorka, które ukryło przez nami swój największy skarb, ruszyliśmy dalej zielonym szlakiem, schodząc do malowniczych Wieściszowic. Co ciekawe, przez długi czas po II wojnie światowej nowi polscy mieszkańcy tej wioski nazywali ją Ronów, korzystając z dawnej niemieckiej nazwy - Rohnau. Nasza babcia, która przybyła na te tereny w 1954 roku, pamięta, że w pierwszych latach swojego pobytu tutaj słyszała przeważnie nazwę "Ronów". Po jakimś czasie dopiero została ona zupełnie wyparta przez znane nam do dziś "Wieściszowice".

Wieściszowice kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa

Osiągnąwszy główną drogę w tej miejscowości, ruszyliśmy niespiesznym krokiem z dół, by po około 45 minutach dotrzeć do stacji kolejowej w Marciszowie, która stanowiła końcowy punkt wyprawy. Pozostało nam już tylko zaczekać na pociąg do Wrocławia.

Data wyprawy: 5 września 2017 r.
Przebyty dystans: 25,4 km
Czas przejścia: 8 godz. 22 min

Zob. też: Nowy przebieg szlaków pieszych w okolicach Trzcińska.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza